środa, 2 listopada 2016

PIERWSZY TURNIEJ TANECZNY - WRAŻENIA I WYNIKI 🔝💘💫

Tańczę 3 lata w moim obecnym studiu. Dzięki tegorocznym castingom do nowych grup, po 3 latach zostałam przeniesiona do zaawansowanej - turniejowej. Cieszyłam się niesamowicie, jednak wiedziałam, że muszę się postarać, ponieważ nie będzie to samo i potrzebne będzie więcej techniki i rozciągnięcia. Dokładnie 17 października pojechałam na swój pierwszy turniej. Były to OGÓLNOPOLSKIE MISTRZOSTWA MARK'N'MOVE 2016. Byłam wpisana na 12-15 Performing Art. Imp. Solo Open Class, czyli krótko mówiąc improwizacja solo. Miałam dość dużą rywalizacje, ponieważ nie miałam techniki na aż takim poziomie. Niestety nie udało się. Doszłam jedynie do ćwierć finału, jednak nie przejmuję się, bo nauczyłam się wielu nowych rzeczy. Po za tym poznałam wiele tancerzy z innych miast. Aktualnie mój numerek zapamiętam do końca życia jako pierwsza przygoda marzeń.

  Nie zawsze najważniejsze są wyniki. W moim przypadku improwizowanie w większej grupie, gdzie każdy w jakiś sposób próbuje zaszkodzić innym nie wychodzi mi. Po prostu stres zapanował nade mną i nie poradziłam sobie. 

  Całe zawody odbywały się w Poznaniu. Po nazym przyjeździe zgłosiliśmy się po numerki, a następnie udaliśmy się do szatni. Po wyszykowaniu się poszliśmy przed scenę, aby poczekać na swoją kolej. Przed zawodami trenerka rozdała nam kartki z piosenkami, z których niektóre się pojawią. W moim przypadku pojawiła się Adele - Hello. Istna masakra ! Początek dobrze mi szedł, jednak po 1. nie patrzyłam się na jurorów co już było drogą do "nie przejścia dalej. Po 2. scena była tak nietaneczna, że piruety kręciłam topornie i nie wyglądało to zbyt ładnie. Więc PROSZĘ was abyście nie popełnili tych błędów co ja, bo kiedy zagracie lepiej twarzą do jurora, a sknocicie trochę technikę odpuszczą wam za mimikę ;) 


  Dzisiaj to już wszystko co chciałam wam powiedzieć. Mam nadzieję, że się spodobało. Do zobaczenia, besoski xoxo <3 <3 <3 

piątek, 8 kwietnia 2016

ODWAGA DLA POCZĄTKUJĄCYCH - KAREN HARRINGTON


Mysti – dwunastoletnia dziewczynka z bujną wyobraźnią. Kocha  książki i dobre dowcipy.

Matka Mysti choruje na agorafobię. Zaczynając tę książkę, nie wiedziałam co to jest.

Według Wikipedii jest to racjonalny lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, wyjściem z domu, wejściem do sklepu, tłumem, miejscami publicznymi, samotnym podróżowaniem, wywołany obawą przed napadem paniki i brakiem pomocy.

Na dziewczynkę spada wielki ciężar życiowy, ponieważ musi zacząć się opiekować nie tylko mamą. Tata bohaterki ulega wypadkowi, a ona nie daje sobie rady. Ciągłe chodzenie po zakupy, sprzątanie, gotowanie – to przerosło naszą małą Mysti.

Na domiar złego przyjaciel Mysti, zaczyna zmieniać się, aby był zauważany przy dziewczynach i unika koleżanki.

Książkę da się pochłonąć nawet w jeden dzień, NAPRAWDĘ !
Polecam wszystkim, którzy to oglądają.











środa, 6 kwietnia 2016

WRAP UP - MARZEC

WRAP UP - MARZEC 

1. AFTER (TOM1)- ANNA TODD



2. POZAŚWIATOWCY (TOM2)


3. NASTĘPCZYNI - KIERA CASS


4. MIASTO KOŚĆI - CASSANDRA CLARE



DZIĘKUJĘ SERDECZNIE ZA PRZECZYTANIE I DO ZOBACZENIA :)

SNAPCHAT - alexx_princess13 / beauty_vlogs
INSTAGRAM - the_bookisz_princess

czwartek, 17 marca 2016

AFTER (PŁOMIEŃ POD MOJĄ SKÓRĄ) - ANNA TODD



 

 ★★★★★★★★☆

Główną postacią jest Tessa, osiemnastolatka rozpoczynająca studia na WCU,  które jest wielkim wydarzeniem w dotychczasowym jej życiu, gdyż praktycznie od zawsze matka wbijała jej do głowy naukę w tej właśnie uczelni. Tak więc po ukończeniu szkoły średniej Tess zdaje egzaminy i dostaje się do wymarzonego college'u. Wraz z matką oraz chłopakiem zostaje odwieziona do akademiku, miejsca, który będzie jej domem przez najbliższe kilka lat. Dziewczyna jest podekscytowana, pokłada wielkie nadzieje względem uczelni i życia z dala od matki i ukochanego. Już na wstępie okazuje się, że rzeczywistość jest troszkę inna od wyobrażeń, zaś w chwili przekroczenia progu pokoju świat w którym do tej pory miała styczność odlatuje w siną dal. Jej współlokatorka wygląda co najmniej dziwnie, wprawdzie wydaje się być osobą pozytywną, jednak sposób bycia znacznie różni się od Tessy. W dodatku w ich wspólnym pokoju przebywa jakiś dziwny chłopak, który nie wygląda na sympatycznego, z wyglądu i zachowania. Mimo wszystko Tessa próbuje podejść pozytywne do nowych znajomości, w tym celu postanawia wbrew własnym przekonaniom udać się na imprezę, do domu bractwa. Tak naprawdę dojeżdżając na miejsce żałuje, że nie została w akademiku. Niestety jest za późno, najbliższe godziny będzie zmuszona spędzić w towarzystwie pijanych studentów. W grupie imprezowiczów jest Hardin, chłopak który odwiedzał jej współlokatorkę. Dla Tessy zachowanie tego wytatuowanego, zadziornego chłopaka jest nie do zrozumienia, drażni jej go postawa, ale i intryguje.


Pierwszy raz mam tak mieszane uczucia po zakończeniu książki. Z jednej strony pierwszy tom serii After nie jest odkryciem roku. Temat jaki porusza autorka można nazwać za dawno temu wyczerpany. Ona szara myszka, może nie brzydka, ale grzeczna panienka mająca wszystko od A do Z zaplanowane. Wchodzi do nieznanego dla siebie świata studiów gdzie każdy robi co chce, nie zwracając uwagi na morale. Hardin jest chodzącą sprzecznością, arogancki, chwilami bezczelny i po prostu chamski. Potrafi się maskować, potrafi grać. Nie wiadomo kiedy tak naprawdę pokazuje swoją prawdziwą twarz. Oboje stanowią przeciwieństwo poglądów, a jednak coś tych dwoje do siebie ciągnie.  Nie umiem powiedzieć czy polubiłam ich, Tessa drażniła mnie swoim zachowaniem, kto zachowuje się wbrew sobie tylko po to by komuś zrobić na złość? Dla mnie coś takiego jest nie do przyjęcia. Jednak Tessa musiała iść na imprezę bo Hardin ją wyśmiał, więc co ona robi? Idzie i nawet się upija. Bardzo inteligentnie kiedy jest się wśród ludzi z którymi nie ma się za wiele wspólnego. No cóż, można powiedzieć uroki młodości. Z drugiej strony sceny z tym dwojgiem wydawały się dosyć zabawne, wieczne kłótnie, później godzenie. I tak przez większość książki. 

Oczywiście jak na typowy romans przystało musiał popełnić się dramat. No i był. Jaki?  Mnie nie zaskoczył, ale sprawił, że zaciekawiłam się tym co będzie dalej. Czy nastąpi ciąg dalszy "komedii" czy może autorka zaserwuje nieoczekiwany zwrot akcji. Jeżeli chodzi o sceny tak zwane erotyczne. Nie było tragedii, chociaż szału też nie zrobiły. Przebrnęłam przez nie bez problemu. Jak pamiętamy postaciami wiodącymi są nie wiele wiedząca o dorosłym życiu osiemnastolatka oraz trochę bardziej doświadczony buntownik Hardin. Nie mogę powiedzieć, że książka jest nudna i beznadziejna. Nie. Bardzo dobrze służy do poprawienia humoru. Mimo objętości czyta się niezwykle szybko, krótkie rozdziały, sporo dialogów, lekka w odbiorze.  After nie należy do literatury tak zwanej ambitnej, jednak miło można spędzić przy niej czas. Fanom romansów z pewnością się spodoba. Początkowe negatywne opinie trochę mnie zaniepokoiły, dlatego też podeszłam z rezerwą, wydaje mi się dzięki temu nie poczułam się rozczarowana.


Myślę, że sławna seria zyska wielu zwolenników, moją sympatię zdobyła, jestem ciekawa co autorka zaoferuje w drugim tomie.

poniedziałek, 14 marca 2016

SNAPOWE Q&A

Hejka! Dzisiaj chciałabym was poprosić, o to, żebyście zadawali tutaj pytania na nasze snapowe q&a. Prowadzę snapa razem z koleżanką madzią.

SNAP: @beauty_vlogs

Jeśli już się zapoznacie z Madzią zadawajcie pytanka :)
Pytanie do mnie: [TBP]
Pytania do Madzi: [M]

niedziela, 6 marca 2016

LEE CHILD - POZIOM ŚMIERCI

★★★★★★★☆☆☆


    Jack Reacher postanawia wyjechać na weekend do Georgii.
Niestety od razu po przyjeździe zostaje oskarżony o zabójstwo.
Zdziwiony postanawia wytłumaczyć, że jest niewinny.
Nikt mu nie wierzy.
Boi się, że zostanie ukarany za tak naprawdę niewinność.

Wyobraź sobie Pan, że pamięć jest jak stary kubeł. Kiedy zapełni się go starymi sprawami , nie da się wcisnąć nic nowego.

Nie jest jedynym podejrzanym.
Kto się okaże prawdziwym mordercom?
Czy Jack wybrnie z tego ?

„Długie doświadczenie nauczyło mnie, iż najlepszą reakcją jest całkowite milczenie

Według mnie książka była dobra jednak bez większych zachwytów. Postaram się przeczytać kolejne tomy dość szybko, mimo tego, że każdy tom mówi o innej historii Reacher’a. Polecam wam tę książkę mimo niektórych niedociągnięć.

poniedziałek, 29 lutego 2016

WYBRANA - NAOMI NOVIK





 ★★★★★★★★☆☆


Agnieszka jest początkującą czarownicą, która została wybrana. Smok, co dziesięć lat wybiera jedną dziewczynę z Doliny i zabiera ją do swojej samotnej wieży. Tym razem jednak udaje mu się dokonać wyboru niezwykłego, bowiem Agnieszka łamie wszelkie reguły i konwenanse, a dodatkowo ma intuicyjny dar posługiwania się magią prostą i zwyczajną. Nie pasuje do roli służącej, a tym bardziej do rangi czarodzieja królewskiego. Jest nową wersją Baby Jagi, co w konsekwencji prowadzi do odkryć i niezwykłych i wielkich.
Bór nawet nie wie, kto do niego wkroczy i co jest w stanie zdziałać łącząc intuicję z magią ziemi. A to dopiero początek…

„Czy jest coś poza ludźmi, dla czego warto trwać?

Autorka stworzyła nową i nowatorską baśń, opartą na walce dobra i zła, przeciwstawiając wiejską czarownicę mrocznej potędze Boru. To z nim toczy się walka, o życie i przetrwanie. Jednak i sam Bór ma swoją historię, dowodząc, że potwory są dziełem człowieka, tej egoistycznej, zazdrosnej i zaborczej istoty, która chce władać całym światem. Opowieść lekka, a zarazem pełna emocji, nasączona prawdą o ludziach, a jednocześnie bajkowym klimatem i baśniowym moralizatorstwem. Cenna i jednakowoż przyjemna, podkreślająca siłę przyjaźni, miłość do ziemi i rodziny, piętnująca dworskie intrygi i egoizm. Jednocześnie docierająca do dna serc, pozwalająca i nakazująca zrozumienie.

„- Jesteś wariatką? - zapytał mnie po chwili niemal z zaciekawieniem.
- Myślałam, że zamierzasz wrzucić mnie do pieca - powiedziałam (...).”

Uwielbiam takie historie. Może wydawać się, że czytamy bajkę, a jednocześnie z każdą kolejną stroną zdobywać przekonanie, że przyjemność czytania to wynik dobrego stylu, przyjemnego języka, niebanalnych bohaterów i ciekawego pomysłu na opowieść. Dynamika, nieoczywiste zwroty akcji, wieloaspektowe łączenie wątków i magia w wydaniu zmysłowym, subtelnym, często niemal organicznym. Urokliwa fabuła, mocno klimatyczna i jednocześnie bardzo „swojska”, ciepła i bliska sercu.
Wyśmienita uczta dla czytelnika i wcale nie dedykowana jedynie młodemu pokoleniu.

Zdecydowanie jestem oczarowana.



wtorek, 23 lutego 2016

ŚWIATŁO, KTÓREGO NIE WIDAĆ - ANTHONY DOERR



★★★★★★★★★

Światło, którego nie widać” to książka, o której między listopadem, a grudniem każdy mówił. Nie sięgnęłam po nią z „ciekawości”, dlaczego każdy tak to poleca, tylko dlatego, żeby zobaczyć realia II wojny światowej. A co dostała? Książkę nie wartą polecenia, czy książkę, do której zapewne będę nie jeden raz wracać.

„Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze.”

Mieszkanka Paryża- Marie-Laure przez chorobę w młodym wieku traci wzrok. Od tego momentu musi zacząć swoje życie na nowo. Musi posiąść umiejętności, które pozwolą jej normalnie żyć we Francji, państwie ogarniętym strachem przed niemieckimi żołnierzami i Hitlerem. Równolegle do tej historii poznajemy młodego chłopca, Wernera, mieszkającego wraz z siostrą w niemieckim sierocińcu. Werner jest aryjskiej urody, a dodatkowo posiada ponadprzeciętne zdolności, które wykorzystuje naprawiając radia. Właśnie dzięki tej umiejętności dostaje niepowtarzalną okazję odmiany swojego losu i wstąpienia do szkoły, w której kształci się młodych Hitlerowców.

Anthony Doerr za sprawą książki przenosi czytelnika do wspaniałego i przy tym jakże klimatycznego miasta Saint-Malo umiejscowionego we Francji 1944 roku. Saint-Malo z każdej strony otoczone jest murami obronnymi, za którymi znajduje się morze. Razem z Marie-Laure przemierzamy uliczki prowadzące na targ, do piekarni, na plażę i chociaż postrzeganie otaczającego ją świata skupia się głównie na zmysłach słuchu, zapachu oraz dotyku, to i tak w powieści nie brak opisów miejsc i sytuacji widzianych za pomocą oczu narratora. Zwykle wydaje się to pomocne, lecz czasami wytrąca z perspektywy osoby niewidomej, która de facto nie jest w stanie dostrzec barw. Nie odbieram tego jednak jako znaczącą wadę, która miałaby zaważyć na ogromnej przyjemności płynącej z czytania tej książki. Natomiast dzięki Wernerowi poza Saint-Malo mamy również okazję przemierzyć niektóre państwa europejskie ogarnięte wojną i tłamszone przez hitlerowców.

"Światło, którego nie widać" to książka dopracowana w najmniejszych szczegółach, napisana ciekawym językiem, ze świetnie wykreowanymi bohaterami, których poznajemy jako dzieci i którym towarzyszymy przez następne lata życia patrząc, jak zmieniają się pod naciskiem otaczającego ich świata. To także historia o utracie najbliższych, o nadziei, wierze, bezradności i o przenikaniu się losów ludzkich. Łatwo jest wciągnąć się w historię, naprzemiennie pisaną z perspektywy Marie-Laure i Wernera. Rozdziały są tak krótkie i przy tym treściwe, że dzięki temu nie odczuwa się sporej objętości książki. Być może nie jest to lektura przełomowa, jednak w pełni zasługuje na Waszą uwagę.

Książkę tę polecam wszystkim, niezależne od tego, jaki gatunek literacki jest Waszym ulubionym, bowiem każdy znajdzie w Świetle, którego nie widać każdy znajdzie coś dla siebie. Sama nagroda Pultizera podwyższyła moje wymagania względem tej powieści i przyznam, że zostały w dużej mierze spełnione. Jeżeli więc chcecie wiedzieć, jak skończyły się losy niewidomej Marie-Laure i młodego Niemca, Wernera i czy ich losy kiedykolwiek się skrzyżowały, to koniecznie przeczytajcie "Światło, którego nie widać".










piątek, 19 lutego 2016

MARSJANIN - ANDY WEIR


★★★★★★★★★☆

Wyobraźcie sobie połączenie umiejętności Robinsona Crusoe i McGyvera, sporej dozyhumoru oraz otoczenia zupełnie nieznanej Wam specyfiki jednej z planet naszego Układu Słonecznego. Wyobraźcie sobie, że w wyniku nieszczęśliwego splotu okoliczności, zostajecie zupełnie sami na Marsie. Iście fantastyczna wizja, którą przekuł na świetną książkę Andy Weir. Książkę, która gdyby nie determinacja jej autora, nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. A ja, nigdy nie miałabym możliwości przeżycia tak fascynującej przygody, podanej w iście hollywoodzkim stylu.


„Może na­pi­szę opi­nię klien­ta. „Za­bra­łem go na po­wierzch­nię Mar­sa i prze­stał dzia­łać. 0/10”.

Andy Weir już mając piętnaście lat otrzymał pracę jako programista i do dnia dzisiejszego wykonuje zawód inżyniera oprogramowania. Interesuje się fizyką relatywistyczną oraz mechaniką orbitalną, posiada szeroką wiedzę na temat lotów kosmicznych. "Marsjanin" to jego debiut, który początkowo nie znalazł aprobaty wśród wydawców. Autor zaczął więc przedstawiać książkę w odcinkach na swojej stronie, a następnie opublikował e-booka na Amazonie jako selfpublisher. Od tego momentu, dobrze sprzedająca się powieść zwróciła uwagę wydawnictw, zapewniając autorowi jej tradycyjne opublikowanie.

„Nie mając pola magnetycznego, Mars nie ma żadnej ochrony przed promieniowaniem słonecznym. Jeśli byłbym na nie wystawiony, dostałbym takiego raka, że jeszcze ten rak miałby raka.

Bliżej nieokreślona przyszłość. Załoga statku kosmicznego Hermes z sześcioma astronautami na pokładzie, w ciągu 32 soli (dni) miała eksplorować Marsa. W szóstym dniu, w wyniku szalejącej burzy piaskowej, zarządzono przerwanie misji i ewakuację. W trakcie odwrotu, jeden z członków załogi – Mark Watney, zostaje zraniony odłamkiem anteny i odrzucony daleko od statku. Pozostała załoga, po bezowocnych poszukiwaniach, startuje bez niego. Mark tymczasem budzi się jako jedyny człowiek na Marsie, zdany wyłącznie na siebie i własną wiedzę.

„W kosmosie nikt nie usłyszy, że wrzeszczysz jak mała dziewczynka.

"Marsjanin" to książka składająca się z dwóch płaszczyzn, bowiem czytelnicy odnajdą w niej zarówno narrację pamiętnikarską, czyli dziennik Marka, człowieka, który dosłownie utknął w kosmosie oraz narrację trzecioosobową pod postacią pracowników NASA i pozostałej załogi statku Hermes. I to właśnie płaszczyzna dziennika kosmonauty była dla mnie najbardziej atrakcyjną warstwą tej książki. Heroiczna walka Marka o przeżycie każdego dnia, poznanie jego charakteru i woli walki, podziwianie za fantastyczne poczucie humoru to elementy, jakie pojawiły się podczas lektury jego zapisków. I nie ukrywam, że bardzo mocno emocjonowałam się każdym sukcesem i każdą porażką bohatera. A emocje były naprawdę wielkie.

„Zacząłem dzień od herbaty nic. Herbata nic jest bardzo łatwa w zaparzaniu. Najpierw nalej trochę gorącej wody, potem dodaj nic.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że Mark Watney to postać, której nie sposób nie polubić. Sposób bycia tego bohatera, jego wieczny optymizm, cięte riposty, dowcip, pomysłowość, wielka inteligencja i przede wszystkim ogromna determinacja, by wrócić na Ziemię, wzbudzają wiele sympatii dla tego kosmonauty.

„Zgaduję, że możecie to nazwać "porażką", ale ja wolę termin "nabywanie doświadczenia".

Sample Text